piątek, 8 maja 2009

Virginia Woolf "Pani Dalloway"

Obejrzałam ostatnio trzy filmy...
Nigdzie w Afryce
Obywatel Milk
Pani Dalloway
i...co dziwne...wszystkie z przyjemnością, choć z różnych powodów ta przyjemność zbudowana została.
Pierwszy film wzruszył pięknymi zdjęciami, drugi poszerzył moją wiedzę o pewnych sprawach i tu głównie plus za treść, trzeci obraz natomiast był uzupełnieniem przeczytanej książki.

Panią Dalloway męczyłam, przyznaję, ale sama siebie na to męczeństwo skazałam złym podejściem do książki. Chciałam ją smakować, delektować się treścią i właśnie ta degustacja była męcząca. Kiedy zaczęłam po prostu czytać, zostałam wchłonięta, pożarta i jak wariatka pomknęłam do ostatniej strony. A gdy zamknęłam książkę, włączyłam film. Tak od razu, a co tam...

To cudowna powieść, choć nie od razu taką mi się wydawała. To książka wielowymiarowa. Galeria postaci, ukazanych przez Woolf, jest tak różnorodna, że aż dech zapiera. Najważniejsze jednak jest to, że postaci te myślą (nie wiem czemu, ale cały czas miałam w głowie orwellowską myślozbrodnię) i to jak myślą, ile myślą, o czym myślą! Piękne to, bliskie, ciekawe, wciągające.
Strumień świadomości wprowadzony przez autorkę spełnia swe zadanie idealnie - narracja jest chaotyczna tylko pozornie. W gruncie rzeczy to porządnie przemyślany projekt.
Nawet wtrącenia (wyjaśnienia), wrzucone w tok narracji, zawarte w nawiasach, z czasem przestają drażnić.

W czytaniu tej książki najważniejsze jest podejście. Bez niego książka przytłacza, a nawet nudzi.

Woolf na każdej stronie podkreśla, że w życiu wyjątkowe są tylko momenty, małe i wielkie objawienia, "chwile istnienia", znaczące i zapamiętywane. Skupia się na wnętrzu człowieka, na jego przeżyciach, uczuciach. Rozszyfrowuje codzienność, dekorując ją małymi cudami. I to mnie urzekło.

5/6

3 komentarze:

  1. A ja "Panią Dalloway" wprost uwielbiam.
    Analogicznie do "Godzin" rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie czytam, po raz drugi, "Godziny" i jestem pod większym wrażeniem niż przy pierwszym czytaniu;
    gdy Laura czyta "Panią Dalloway", gdy Clarissa przygotowuje przyjęcie, gdy Virginia pisze książkę - teraz dopiero jestem w stanie to wszystko uchwycić

    OdpowiedzUsuń
  3. "Godziny" są cudowne w swój prosty a zarazem niepowtarzalny sposób, "Pani Dalloway" jest dla mnie nieosiągalna

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...