sobota, 24 maja 2014

Chemia śmierci.

Simon Beckett
Chemia śmierci
Amber, 2006


Każdy rozdział tej książki kończył się tak, że nie byłam w stanie jej odłożyć i za to autorowi należą się ogromne brawa. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak zachłannie czytała kryminał. Młodszego księgowego Dehnela, owszem, właśnie z przyjemnością "połykam". Za chwilę rzucę się na pierwszy tom dzienników Susan Sontag. Ale kryminał?

Chemia śmierci to pierwszy tom cyklu z Davidem Hunterem, antropologiem sądowym, który zaszył się w małej mieścinie i pracuje jako miejscowy lekarz. Ani pracodawca, ani pacjenci nie znają przeszłości doktora, a mężczyźnie wcale nie zależy, by mieszkańcy widzieli w nim kogoś więcej niż pracownika służb medycznych. Sytuacja ulegnie zmianie, gdy dwaj chłopcy znajdą okaleczone zwłoki, będące w stanie takiego rozkładu, że nie można określić płci denata. Miejscowa policja szuka śladów, ale śledztwo nie przynosi zadowalających rezultatów. Szef policji dociera do informacji na temat przeszłości Huntera i prosi lekarza o pomoc w rozpoznaniu ofiary. David nie chce wracać do bolesnych wspomnień, nie ma ochoty na ponowne spotkania ze śmiercią i żmudne analizowanie przyczyn rozkładu ludzkiego ciała. Chemia śmierci jest jednak tak fascynującym zjawiskiem (wielu ciekawych informacji można się dowiedzieć z powieści Becketta), a Hunter to prawdziwy pasjonat, który jest przede wszystkim antropologiem sądowym, nie lekarzem. Bohater postanawia pomóc policji w śledztwie, tym bardziej, że pojawiają się nowe tropy i wszystko wskazuje na to, że morderca nie poprzestanie na jednej zbrodni.

Chemia śmierci to bardzo dobra książka. Od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Małomiasteczkowa atmosfera Manham jest duszna, złowroga, nieprzyjazna obcym. David Hunter od trzech lat mieszka i pracuje w tym mieście, a mieszkańcy nie traktują go jak swojego. Staje się pierwszym podejrzanym, gdy w miasteczku pojawia się informacja o morderstwie.
Hunter angażuje się w śledztwo całym sobą, jest dokładny i ma ogromną wiedzę. To interesujący bohater, którego czytelnik szybko polubi i będzie mu kibicował nie tylko w życiu zawodowym, ale również w prywatnym.

Pozostaje mi polecić tę świetnie napisaną książkę miłośnikom kryminałów i thrillerów medycznych. Nie wiem, do którego gatunku literackiego bardziej pasuje Chemia śmierci. Grunt, że to doskonała historia.

8 komentarzy:

  1. Tak, ja również lubię Becketta. Chemia śmierci podobała mi się trochę mniej niż np. Zapisane w kościach (jeśli jeszcze nie czytałaś, to polecam jak najbardziej!), ale dam jej kiedyś drugą szansę. To dobry pisarz. Jedynie Rany kamieni (to już poza serią z Davidem Hunterem) baardzo mnie zawiodły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie rokuje, bo czeka mnie kolejne spotkanie (jak piszesz, może bardziej udane, choć nie wiem, czy to możliwe, bo mnie "Chemia śmierci" bardzo przypadła do gustu i zastrzeżeń nie mam) z Beckettem.

      Usuń
  2. Jeśli trzyma w napięciu cały czas, to jest to jak najbardziej lektura dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w napięciu trzymała, ale mogę się wypowiadać jedynie za siebie.

      Usuń
  3. Świetna książka. Jak dla mnie, jeden z najciekawszych thrillerów, jakie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Myślisz, że jednak thriller?

      Usuń
  4. Właśnie czytam drugą część, "Zapisane w kościach". Wciągnęła mnie od pierwszej strony, pomimo opisywanych w niej okropieństw :). Niestety nie czytałem jeszcze "Chemii śmierci", ale z pewnością po nią sięgnę jak tylko znajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okropieństw w powieściach Becketta jest sporo:)
      Ja lubię czytać po kolei (takie małe zboczenie), więc musiałam zacząć od "Chemii śmierci", a "Zapisane w kościach" mam w najbliższych planach.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...