Książka, przy której płaczesz.
Nie płaczę przy czytaniu książek. Naprawdę. Ryczę na filmach, często z powodów niewytłumaczalnych. Zdarzyło mi się kwilić w trakcie oglądania reklamy, co jest dość żenujące, ale tłumaczę sobie i światu, że byłam wtedy w ciąży, co wiele tłumaczy...
Generalnie łatwo się rozklejam, więc tym bardziej dziwi mnie, że nie nad książką.

Rozbitkowie przez niemal trzy miesiące czekali na ratunek, choć wiedzieli, że ekipy ratownicze już dawno zrezygnowały z poszukiwań, a oni zostali uznani za martwych. Walczyli o przetrwanie w nieprzyjaznym, mroźnym i dzikim miejscu.
Zwątpienie przeplata się z nadzieją, siła przechodzi w słabość lub odwrotnie, ciężkie warunki wymagają podejmowania dramatycznych decyzji. Jednak człowiek się nie poddaje. Chce żyć. Rusza w drogę, choć brakuje mu sił, sprzętu, mapy, odpowiedniego ubrania. Dociera do celu i dzięki temu szesnaście osób wraca do domu.
To dramatyczne doświadczenie uczy pokory wobec życia. Pokazuje, że człowiek może pokonać każdą przeszkodę, jaka stanie na jego drodze. Wystarczy, że mimo przeciwności losu, zachowa w sercu miłość i nadzieję.
Cud w Andach zmusza do przemyśleń i wzrusza.
spacer_biedronki pisze:
OdpowiedzUsuńoglądałam film "Alive - dramat w Andach" - do dziś pamiętam niektóre sceny.A było to daaawno.