czwartek, 19 listopada 2015

Mgła.

Kaja Malanowska
Mgła
Znak, 2015


Słuchaj, jak się nazywa ta choroba, która nie ma wyraźnych objawów? Jesteś tylko coraz bardziej zmęczony, coraz dłużej śpisz, aż w końcu umierasz.
Życie.
 
Lubię kryminały. Kiedy poszperam w przeszłości okazuje się, że głównie te skandynawskie i angielskie. W kwestii rodzimej twórczości kuleję na całej linii. Dlatego rzuciłam sobie wyzwanie i postanowiłam poznać bliżej książki polskich pisarzy. Miałam zacząć od Miłoszewskiego albo Krajewskiego, ale wybrałam powieść Kai Malanowskiej, która do tej pory pisaniem kryminałów się nie zajmowała. Tym bardziej byłam ciekawa Mgły.

Akcja powieści toczy się w zamglonej Warszawie, w której próżno szukać miejsc ciepłych i przyjaznych zziębniętemu człowiekowi. Czytelnik odwiedza mroczne dzielnice miasta, zagląda do smutnych domów, spotyka rodziny, które dawno zapomniały czym jest bliskość. Z każdego kąta wychyla się samotność. 

Do takiej Warszawy przyjeżdża Ada Rochniewicz, by rozpocząć pracę w stołecznej dochodzeniówce. Przeszłość policjantki owiana jest tajemnicą. Wiadomo, że wcześniej pracowała we Wrocławiu. Nie wiadomo natomiast, dlaczego przeniosła się do Warszawy. Współpracownicy snują przypuszczenia, ale nie są w stanie skonfrontować ich z rzeczywistością, ponieważ ktoś skutecznie wyczyścił papiery Ady. Kobieta ma pracować z komisarzem Marcinem Sawickim, którego trudno polubić. Od pierwszego dnia jest nieprzychylny nowej koleżance (i wszystkim kobietom, pracującym w policji), nie przebiera w słowach, w kontakcie ze świadkami czy podejrzanymi nie kontroluje emocji. 
Ada i Marcin zajmują się sprawą morderstwa na Mokotowie. W niewielkim mieszkaniu znaleziono ciało Zofii Wagner. Dość szybko okazuje się, że kobieta miała się spotkać z byłym kochankiem i to on pewnie w ataku furii uderzył ją ciężkim narzędziem w głowę. Sprawa wydaje się prosta i policjanci liczą na szybkie zamknięcie dochodzenia. Jednak pojawia się coraz więcej wątków, które budzą wątpliwości...

Kaja Malanowska skomponowała bardzo dobry kryminał, w którym przeczytamy o nielegalnych imigrantach, o sekcie religijnej, o zawiedzionej miłości, o problemach psychicznych. Atutem powieści są na pewno główni bohaterowie - Rochniewicz i Sawicki - para charakternych policjantów, którzy potrafią czytelnika zaskoczyć. 
Autorka dwa tygodnie akcji rozpisała na 700 stron, ale nie nudziłam się nawet przez chwilę.

W ramach wyzwania, które sobie rzuciłam, czytam teraz Motylka Katarzyny Puzyńskiej.

26 komentarzy:

  1. Kiedy zobaczyłam okładkę książki, już wtedy wiedziałam, że muszę ją mieć. Chętnie sięgam po kryminały polskich autorów, ponieważ coraz rzadziej się rozczarowuję. Powieści Malanowskiej daję szansę i mam nadzieję, że będę tak samo usatysfakcjonowana jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero raczkuję, jeśli chodzi o polskie kryminały i "Mgła" mnie w ogóle nie rozczarowała, w związku z czym do kolejnych tytułów jestem nastawiona pozytywnie:)

      Usuń
  2. Zabrzmiało tak ciekawie, że będę wypatrywać na bibliotecznej półce. Natomiast "Motylka" przeczytałam kilka dni, kiedy byłam przeziębiona, więc miałam dużo czasu na czytanie. "Motylek" bardzo mi się podobał, może były tam drobne niedociągnięcia w fabule, ale całość wypadła bardzo dobrze, dlatego książkę polecam i życzę Ci miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Motylek" na razie, po przeczytaniu 70 stron, na plus:)

      Usuń
  3. Widzę, że i Ciebie wciągnęły mroczne klimaty :)
    "Mgła" kusi niebywale. Jednak nie tknę niczego nowego póki nie poznam całej serii z Harrym Hole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz ochoty na zmianę klimatu?
      Zazwyczaj, jak mam ochotę na czytadło, wybieram kryminał:)

      Usuń
    2. Nieee.
      Póki co zupełnie zmieniłam upodobania.
      Na półce czeka mnóstwo książek, które chcę przeczytać, ale chwilowo jestem monotematyczna ;) Nie potrafię się oderwać od tej serii Nesbo. Zresztą od samego Nesbo nie potrafię. Jest mi nadzwyczaj dobrze z jego twórczością. Boję się że kryminał spod innego pióra będzie zbyt ciężki. Strach toleruję jedynie w pewnych dawkach. Nie lubię się bać. Sama się sobie dziwię że sięgnęłam na tę półkę z książkami.
      Dla równowagi psychicznej ;) zamówiłam polecaną przez Ciebie jakiś czas temu "Wigilię Małgorzaty". Chodziła za mną już jakiś czas. Będzie jak znalazł na przedświąteczny czas :)

      Usuń
    3. "Wigilia Małgorzaty" idealna na grudzień! Wierzę, że przypadnie Wam do gustu i po lekturze będzie o czym porozmawiać.
      Już kończę "Motylka" i na razie zrobię sobie przerwę od kryminałów, choć przyznam szczerze, że chętnie sięgnęłabym po drugi tom sagi Puzyńskiej, bo zżyłam się już z mieszkańcami wsi Lipowo. Czeka jednak "Feblik" Musierowicz i "Pocieszenie" Gavaldy i, co najważniejsze, wczoraj otrzymałam w prezencie "Wszystkie lektury nadobowiązkowe" Szymborskiej (jedną pozycję z listy życzeń mogę wykreślić:)) i na pewno będę podczytywać codziennie:)

      Usuń
    4. Szczęściara! :)
      U mnie zgodnie z listą - Nesbo, Nesbo, Nesbo...
      A propos Twojej listy życzeń, kupiłam sobie pod choinkę "Szwedzi. Ciepło na północy" (nie mogłam się powstrzymać!), a siostrze "Smak świąt". Spoza listy, dla Starszej "Oro", "Arkę czasu" i "Czarny mlyn"(obydwie uwielbiamy Szczygielskiego), dla Młodszej ostatnią Dunię i "Prezent dla Cebulki". Pomału robi się tłoczno w mojej tajemnej skrytce na prezenty :)

      Usuń
    5. P.S. Czytałyście może "Charlie i fabryka czekolady"? Genialna! Od wczoraj raczymy się nią do snu :)

      Usuń
    6. Czekam właśnie na przesyłkę z trzema książkami, tym razem tylko dla mnie:) "Szwedzi. Ciepło na północy", "Szwecja czyta, Polska czyta" i "Eseje wybrane" Woolf. Zdradziłam arosa i zamówiłam przez allegro w innej księgarni, której ceny totalnie mnie zaskoczyły, a że kilka dni temu miałam urodziny...:-) Lista w szybkim tempie szczupleje:)
      "Oro", jak wiesz, wspaniały. Czytamy właśnie "Arkę czasu", bo pana Szczygielskiego też bardzo lubimy. Dunia młodszą zachwyca i wciąż do niej wracamy, zastanawiając się czy możemy liczyć na piątą część.
      Skrytkę na prezenty też coraz gęściej wypełniam, a to jeszcze nie koniec, choć staram się podchodzić do tematu minimalistycznie. Ten minimalizm nie działa jedynie w kwestii książek:)
      "Charliego..." tylko oglądałam, ale nie omieszkam przytargać do domu powieści, bo historia bardzo mi się podobała:)
      Jestem ciekawa, czy spodoba Ci się "Smak świąt". Książki Maciąg mam dwie: "Smak życia" i "Smak miłości". Obie uwielbiam. Nie tylko przepisy, ale również Agnieszki pisanie.

      Usuń
    7. Wszystkiego najlepszego zatem :)
      Samych cudownych chwil przy książce i nie tylko. ... :)
      U mnie podobnie z tym minimalizmem. W kwestii książek nieosiągalny. Nie potrafię odmówić sobie tych przyjemności. Czy to moich wlasnych, czy sprezentowanych komuś. Wszelkie święta to idealny pretekst do kupna kolejnych nowości czytelniczych :)
      Pisanie Maciąg kojarzę z czasopism. Książki żadnej nie posiadam. I teraz boję się że nie będę potrafiła się z nią rozstać ... bo i z tym mam często problem. Najwyżej zakupię dla siostry drugi egzemplarz :/
      Pędzę spytać o tę inną księgarnię, bo ja z tych wiernych Arosowi. Podzielisz się adresem? :)

      Usuń
    8. Dziękuję:)
      Adres księgarni to aksiazka.pl. Jednak na stronie mają 25% rabatu, a jeśli zamawiasz przez allegro zniżka może wynieść nawet 40%. Same nowości zakupiłam i wszystkie z 40% rabatu. Porównywałam z arosem i decyzja była prosta. Nie wiem, czy aksiazka ma stały rabat, czy za chwilę zniknie, ale warto skorzystać. Zawsze mogę wrócić do arosa:-)

      Miałam jeszcze zaproponować Ci czytanie Puzyńskiej. Wiem, że Nesbo aktualnie rządzi, ale jak już się z nim uporasz, to książki pani Katarzyny mogą okazać się dla Ciebie interesujące. Pisałaś, że nie lubisz ciężkich kryminałów i nie lubisz się bać, więc "Motylek" jest idealny. Już przeczytałam i naprawdę fajna to powieść.

      Usuń
  4. Ostatnio zapisałam ją sobie jako książkę do przeczytania, choć ja również nie sięgałam za często po polskich autorów, a już polskie autorki kryminałów omijam szerokim łukiem (nigdy chyba nie przekonam się do Bondy). Cieszy mnie twoja dorba recenzja. Będę szukać "Mgły"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Bondy jeszcze nie dotarłam, ale z niewiadomych powodów (może dlatego, że taki szum wokół niej) nie mam ochoty na jej powieść.
      "Mgła" to pierwszy kryminał Malanowskiej i według mnie bardzo udany:)

      Usuń
  5. Bardzo podobała mi się ta książka, podobnie jak "Motylek":) Natomiast Bonda mnie rozczarowała niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny ten "Motylek", wciąga życie mieszkańców małego Lipowa:) Z Bondą to jest chyba tak, że albo kochasz, albo niekoniecznie. Będę musiała sama się przekonać i wyrobić własną opinię o pisarce, ale jakoś mnie do tej Bondy nie ciągnie.

      Usuń
  6. Nie czytałam Malanowskiej nic a nic jeszcze. Ale na pewno sobie sprawię jakiś kryminał na Święta, nie wiem, czy właśnie nie ten. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi jedynie jeszcze raz polecić Malanowską:-)

      Usuń
  7. Też gustuję w kryminałach szwedzkich, angielskie też nie są mi obce. Do polskich jeszcze nie sięgnęłam, choć wiem, że ten moment zbliża się wielkimi krokami. Zastanawiałam się nad Bondą, choć ostatnimi czasy bliżej mi do historii spod pióra Puzyńskiej, oczywiście na podstawie innych recenzji. O "Mgle" też zdążyłam już co nieco poczytać i przyznam, że jestem w stanie zaufać autorce, pozycja bardzo kusi. Temat nielegalnych imigrantów też jest na czasie więc potęguje to moją chęć do poznania pani Malanowskiej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaja Malanowska nie rozwija tematu uchodźców, więc możesz być zawiedziona. Niemniej jednak "Mgłę" polecam. I Puzyńską również. Przeczytałam już "Motylka" i mogę z czystym sumieniem napisać, że to bardzo dobra historia. Bondy jeszcze nie tykałam, więc nie wypowiem się na temat jej twórczości.
      Ze wszystkich stron docierają głosy, że polski kryminał jest w stanie rozkwitu i naprawdę warto sięgać po rodzimych autorów:)

      Usuń
    2. Imigranci nie są dla mnie obowiązkowym tematem, ale jakoś kojarzą mi się z tematem uchodźców :). Stąd wydawał mi się to aktualny topik. Też mam wrażenie, że polskie kryminały kwitną w oczach i warto się wreszcie do nich przekonać. Fabuła w książkach Puzyńskiej wydaje mi się zbliżona do szwedzkich kryminałów, może się mylę, ale wydaje mi się, że się nie zawiodę :)

      Usuń
    3. Przypomniało mi się jeszcze nazwisko Adriana Bednarka. Jego też mam na uwadze, bo recenzje o jego publikacjach aż promienieją :)

      Usuń
    4. Twórczość Puzyńskiej (zaznaczam, że opieram swe wrażenie na jednej przeczytanej powieści:)) kojarzy mi się z pisarstwem Camilli Lackberg. W książkach szwedzkiej autorki również ważne są portrety psychologiczne bohaterów, codzienność członków małej społeczności. Czytelnik zżywa się z postaciami, poznaje ich życie, wkracza do ich domów. Z książki na książkę coraz bardziej interesuje się ich problemami, ma swoich ulubieńców. Na drugi plan schodzi zbrodnia i śledztwo. Lackberg bardzo lubię.

      O Adrianie Bednarku słyszę po raz pierwszy. Zapamiętam to nazwisko:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...