Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

Refleksje nomady.

Bruce Chatwin
Anatomia niepokoju. Pisma wybrane 1969 - 1989
Świat Książki, 2012


Przyznam szczerze, że biorąc tę książkę do ręki, nie miałam pojęcia, kim był Bruce Chatwin. Zwróciłam uwagę na zdjęcie, zamieszczone na okładce i na cudny tytuł, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Kupiłam tę książkę bez zastanowienia, choć nie wiedziałam, jakie dziedziny życia interesowały Chatwina i czy styl pisarza przypadnie mi do gustu.

Ku mojej wielkiej radości autor Anatomii niepokoju okazał się podróżnikiem oraz otwartym na świat obserwatorem ludzi i obyczajów, obowiązujących w różnych częściach globu. Zbiór otwiera autobiograficzny esej Zawsze chciałem wyjechać do Patagonii, w którym pisarz opowiada o swojej rodzinie. Z perspektywy czytelnika, który pierwszy raz spotyka się z prozą Chatwina, jest to tekst świetny, zachęcający do wniknięcia głębiej w twórczość autora. Nieco ironiczny, lekki, momentami zabawny styl pisarza czyni lekturę niezwykle przyjemną. W kolejnych tekstach odnaleźć można wiele wątków z życia Bruce'a, a życie pasjonata podróży, człowieka będącego w ciągłym ruchu, obfitowało w ciekawe doświadczenia.
W drugiej części książki zostały zamieszczone cztery opowiadania. Według mnie to najsłabszy i najmniej interesujący fragment całości. Wynika to poniekąd z faktu, że nie przepadam za opowiadaniami i jedynie Marcie Fox udało się zainteresować mnie krótkimi historiami na tyle, że do dziś z przyjemnością otwieram tomik Nie jestem, która wszystko zniesie (Forum Sztuk, 1999). Podejrzewam, że opowiadania Chatwina ściśle wiążą się z jego eskapadami, zgrabnie mieszając fakty z fikcją.
Kolejne rozdziały to trzy eseje na temat nomadyzmu. Hasło przewodnie tych tekstów to: Nomadyzm jako alternatywa. Chatwin głęboko wierzy w to, że człowiek jest stworzony do tego, by być w ruchu, do podróżowania, do poznawania. Tylko w ten sposób może zachować świadomość celu w życiu. Przyzwyczajenia otępiają umysł, ograniczają myślowe horyzonty, a przecież Homo Sapiens to zwierzę z natury ciekawe i żądne wrażeń.

Najważniejszy jest ruch - pisał Robert Louis Stevenson w Travels with a Donkey. - Tak by lepiej zrozumieć nasze potrzeby, poczuć chropowatą fakturę życia; zejść z puchowego łoża cywilizacji i stanąć na kłującej granitowej skale (s.119).

Moim zdaniem ta część książki to najlepsze teksty Chatwina, zebrane w Anatomii niepokoju. Tytułowy niepokój wywołuje stagnacja i bezruch.Większość społeczeństwa, odurzona rozwojem technicznym, zapomniała o wrodzonej potrzebie podróżowania.

Po przeczytaniu esejów na temat nomadyzmu czytelnik trafia na recenzje.Tutaj najciekawszy jest tekst Droga na wyspy - to recenzja biografii Stevensona autorstwa Hennessy'ego. Chatwin ocenia tutaj nie tylko książkę, ale przywołuje również wiele faktów z życia twórcy Wyspy skarbów.

Ostatnia część książki - Obrazoburca i sztuka - wysławia uroki rozkosznej wyspy Capri  i analizuje moralność przedmiotów. Według Chatwina wszystkie cywilizacje gromadzą przedmioty, a problem związany z rzeczami związany jest z ludzką niemożnością wyrównania poziomu tego, co zbieramy i tego, co wyrzucamy. Życie pokazuje, że najważniejsze dla nas przedmioty są bezużyteczne, co, zdaniem pisarza, może tłumaczyć zawiłe rytuały rynku sztuki (s.193).

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Bruce'a Chatwina uważam za udane. Do najlepszych tekstów, tych o nomadyzmie, pewnie wrócę. Ich kontynuacji będę szukała w innych książkach podróżnika. Z przyjemnością przeczytałabym również książkę, w której zebrano wszystkie recenzje pisarza, ale nie wiem nawet, czy takowa istnieje.

piątek, 13 września 2013

Pisane "na kolanie".

Jonathan Carroll
Kobieta, która wyszła za chmurę
Rebis, 2012


Lubiłam Carrolla bardzo. Lubiłam czytać jego powieści, w których rzeczywistość mieszała się z fantazją i snem. Były to czasy wielkiej popularności dwóch pisarzy: Williama Whartona i Jonathana Carrolla. Pochłaniałam książki tego drugiego, pierwszy nigdy nie zdołał mnie do siebie przekonać (jako autor, bo biografia pana Williama totalnie mnie wciągnęła i książka Joanny Podolskiej Kim jest William Wharton jest do dziś jedną z moich ulubionych).

Nie lubię opowiadań. Nigdy za nimi nie przepadałam. Krótka forma sprawia, że nie potrafię wczuć się w fabułę, zżyć z bohaterami i zakończenie okazuje się zazwyczaj wielkim rozczarowaniem. Już? Ale przecież ta historia może mieć ciąg dalszy...
Czytałam poprzednie zbiory opowiadań Carrolla i nie wspominam ich dobrze (w przeciwieństwie do "pełnometrażowych" książek). Wiedziałam, że najnowszy zbiór nie zrobi na mnie wrażenia, ale ze względu na nazwisko autora, przeczytałam. Ostatnio Carroll jest mniej płodny literacko, a przede wszystkim słabszy. To moja opinia, wynikająca z tego, że czytałam wszystko, co napisał. Pierwsze kilka powieści to książki, od których nie sposób się oderwać. Później amerykański pisarz zarzucił czytelników lekturami tylko dobrymi, potem było coraz słabiej.

Tytułowe opowiadanie rozpoczyna cały zbiór. Sama fabuła, mówiąca o miłości niespełnionej, magicznej i o tym, czy miłość na zamówienie spełnić może nasze oczekiwania, wciąga, ale jak tylko poczujemy się zainteresowani, opowiadanie się kończy. Podobnie jest z kolejnymi opowieściami - Carroll naszkicował w sumie dwanaście historii, z których każda kończy się, zanim na dobre się zacznie. Szkoda, bo pisarz jest naprawdę dobry w tworzeniu światów niezwykłych, przepełnionych magią. Bohaterowie jego książek są charakterni, interesujący, przytrafiają im się rzeczy niezwykłe.

To, co charakterystyczne dla Carrolla i co odnajdziemy również w Kobiecie, która wyszła za chmurę to apoteoza miłości i codziennego życia. Pisarz, choć bazuje na irracjonalizmie i nieobca mu fantastyka, bardzo często pisze o tym, że najważniejsze są uczucia, że dopiero w przypadku straty, zaczynamy doceniać drugiego człowieka, a powinniśmy celebrować każdą chwilę z bliskimi. To przesłanie każdej książki Jonathana Carrolla - pisarza, do którego będę miała zawsze sentyment i sięgnę po jego kolejne powieści, choć już nie zachwycają.

Pamiętam pierwsze (i jednocześnie tytułowe) opowiadanie. Po pozostałych nie pozostał nawet ślad w pamięci. Nie opuszcza mnie wrażenie, że autor pisał te historie od niechcenia. Tylko po to, by o sobie przypomnieć.

środa, 28 listopada 2012

Janusz Leon Wiśniewski "Ukrwienia".

Janusz Leon Wiśniewski
Ukrwienia
Wydawnictwo Literackie 2011

To, że mam sentyment do twórczości pana Wiśniewskiego, wiadomo. To, że nie spodziewam się przeczytać lepszej książki niż Samotność w Sieci, też wiadomo. Sięgam jednak po kolejne powieści, opowiadania, zbiory felietonów, szukając tego, czym zauroczyła mnie debiutancka powieść autora. To było COŚ. Pod koniec 2001 roku (dobrze pamiętam, bo był to nie tylko okres przedświąteczny) przeczytałam Samotność w Sieci dwukrotnie. Do tej pory nie wiem, dlaczego to zrobiłam i jakim cudem ponowna lektura książki, której fabuła świeżo jeszcze pobrzmiewała w mej pamięci, sprawiła mi przyjemność. Fakty są faktami i tak właśnie było. Później nie wracałam do Samotności w Sieci, a może powinnam to zrobić i przekonać się, czy opinia sprzed dziesięciu lat jest nadal aktualna.

Ukrwienia to zbiór bardzo krótkich opowiadań czy felietonów o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, głównie damsko - męskich (autor w takowych się specjalizuje). Domieszka faktów naukowych, potwierdzających lub zaprzeczających istnieniu pewnych zachowań, sprawia, że felietony (a jednak) stają się bardziej interesujące. Cały czas zadziwia mnie spostrzegawczość Wiśniewskiego. Jestem pod wrażeniem historii, które snuje w swoich książkach. Zachwycam się stylem pisania mężczyzny, w którym odnajduję wiele z kobiecej strony patrzenia na świat.
Wszystko, o czym czytam w Ukrwieniach, już było. Mnie to nie przeszkadza. Od czasu do czasu lubię zanurzyć się w świecie opisywanym przez autora Samotności... i powtarzalność tematów, wątków, słów nie jest dla mnie czynnikiem dyskwalifikującym jego twórczość. Sięgając po kolejną książkę Wiśniewskiego spodziewam się tego, co otrzymuję i w większości przypadków jestem usatysfakcjonowana.

piątek, 14 października 2011

Opowiadania z łóżkiem w tle.


Najpierw przeczytałam "Samotność w Sieci". Dziesięć lat temu. Zachwyciłam się do tego stopnia, że po dwóch tygodniach przeczytałam tę książkę po raz drugi. Uważam, że "Samotność..." była wówczas powieścią rewolucyjną na polskim rynku wydawniczym. Śmiała, nasączona emocjami, ciekawa książka o relacjach międzyludzkich, a bardziej "międzypłciowych". Inna.
W każdej kolejnej książce Wiśniewskiego szukam tego pierwiastka, który mnie zachwycił. Nie znajduję. Największą porażką w twórczości pisarza jest, według mnie, "Los powtórzony". Wtórna, nudna opowieść, która nieudolnie podrabia "Samotność w Sieci", stąd może jej tytuł. Zrozumiałabym, gdyby inny autor wzorował się na Wiśniewskim, ale...nie jestem w stanie ogarnąć sensu istnienia "Losu powtórzonego".

"Łóżko" to zbiór opowiadań, które wcześniej były publikowane, np. w "Arytmiach". Nudne są, przewidywalne, niemniej jednak miłośnicy całej twórczości pisarza (a takich jest sporo) będą zadowoleni. Tematyka opowiadań nie zaskakuje: miłość, zdrada, seks, wypalenie, niespełnienie...
Wiśniewski operuje pewnym schematem, od którego zaczyna mnie mdlić. Jednak czytam każdą kolejną książkę autora z nadzieją, że odnajdę w niej klimat "Samotności w Sieci". Niestety, chyba będę musiała sobie odpuścić, bo szkoda czasu na nieciekawe lektury, a taką jest "Łóżko", taką były "Arytmie", "Zespoły napięć" czy, wspomniany wcześniej, "Los powtórzony".

Janusz L. Wiśniewski, Łóżko, Świat Książki 2011, s.192

sobota, 23 maja 2009

J.L.Wiśniewski "Arytmie"

Mało czytam ostatnio, choć cały czas siedzę w książce. Jednej. Jeszcze chwilę. I wrócę.
"Arytmie" przeczytałam. Rozczarowały mnie te opowiadania. Wiśniewskiego czytam wszystko, bo chcę, bo jestem ciekawa, bo...
Na razie jest dla mnie autorem jednej książki - "Samotności w Sieci" - to powieść, którą przeczytałam dwukrotnie w ciągu jednego miesiąca. Każda następna książka Wiśniewskiego jest wtórna, a przez to nudzi i irytuje.

3/6
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...