niedziela, 24 stycznia 2016

Katarzyna Puzyńska "Więcej czerwieni".

Zadomowiłam się w Lipowie. Wróciłam do tej wsi z przyjemnością i, jeszcze zachłanniej niż w przypadku historii, opowiedzianej w Motylku, śledziłam losy śledztwa w sprawie zabójstwa kilku kobiet. Tym razem Klementyna Kopp i Daniel Podgórski od początku prowadzili dochodzenie.

Katarzyna Puzyńska Więcej czerwieni Prószyński i S-ka, 2014


W drugim tomie serii autorka przybliża postać komisarz Kopp, która jest kobietą tajemniczą i nieprzystępną, choć myśli o sobie "komiczna stara baba". Daniel Podgórski dołącza do śledztwa, prowadzonego przez komisariat w Brodnicy (w tym tomie pani Maria nie rozpieszcza syna i jego współpracowników domowymi ciastami), choć zakochany po uszy w Weronice Nowakowskiej mężczyzna żałuje, że będzie miał mniej czasu na spotkania z ulubioną kobietą. Z drugiej strony, jak wiedzą czytelnicy pierwszego tomu, ambicją szefa lipowskiego komisariatu jest praca w Brodnicy i zajmowanie się poważnymi kryminalnymi sprawami.

Nadarza się okazja, ponieważ niedaleko Lipowa, w niewielkim odstępie czasu zostają odnalezione zwłoki dwóch młodych kobiet. Policja podejrzewa seryjnego zabójcę, który brutalnie okalecza swoje ofiary. Podejrzenia padają na mężczyzn, pracujących w ośrodku Słoneczna Dolina, ale żadnemu z nich nie można niczego zarzucić. Wszelkie tropy prowadzą na manowce, a pojawiające się wskazówki tylko przez chwilę budzą w policjantach radość na rychłe rozwiązanie kryminalnej zagadki. Co więcej, giną kolejne osoby i śledztwo staje się coraz bardziej skomplikowane.

W tym tomie pojawiają się nowi ciekawi bohaterowie, jak nadkomisarz Wojciech Cybulski, który nie jest spokrewniony ze Zbigniewem Cybulskim, choć byłoby to dla niego zaszczytem oraz jego żona Żaneta i jej domniemany kochanek - dyrektor szkoły w Żabich Dołach, Eryk Żukowski. Jest jeszcze zapięta pod szyję asystentka "Żuka", jego była uczennica, Bernadetta Augustyniak, która od początku wzbudza mieszane odczucia swą przesadną skromnością. Dzieje się...

Nic nie poradzę na to, że doskonale czuję się w Lipowie i w okolicach. Zżyłam się z głównymi bohaterami, lubię klimat małej społeczności, kryminalna zagadka też wciąga. Więcej czerwieni czytałam zachłanniej niż Motylka. Obie świetne. Jak dobrze, że kolejne trzy tomy powieści czekają na domowej półce z książkami.

11 komentarzy:

  1. Ja już w myślach też jestem w Lipowie, ale jeszcze chwilę muszę poczekać. Mam zamiar wreszcie czytać twórczość autorki, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie Puzyńska z książki na książkę jest coraz lepsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze słyszeć, bo przede mną jeszcze trzy tomy i liczę na doskonałą lekturę:)

      Usuń
  3. Dla mnie "Motylek" była zdecydowanie bardziej ciekawy i intrygujący niż "Więcej czerwieni". Tu irytowały mnie rozważania Klementyny - fajnie było poznać ją bliżej, ale to jej zauroczenie działało mi na nerwy. Tak samo przeszkadzało mi taki ciągłe podkładanie podejrzeń kto jest zabójcą. Dla mnie było to za bardzo na siłę. Ale "Trzydziesta pierwsza" jest znacznie lepsza, nawet ciekawiej skrojona niż "Motylek", będzie Ci się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się dobrze czytało "Więcej czerwieni". Klementyna Kopp stała się bliższa, bardziej przystępna. Wierzę, że wszystkie tomy Lipowa będą dla mnie równie interesujące:)

      Usuń
  4. wlaśnie sie zastanawiałam nad zakupem "Motylka" żeby poznać p. Puzyńską jakoś mniej więcej, różne są opinie, negatywne i pozytywne.. ale nie pozostanie mi nic innego jak po prostu spróbować :) ps. ale Klementyna Kopp - skąd autorce do głowy przyszło takie imię i takie nazwisko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj:) Ja polecam, ale opinie faktycznie są różne i nie każdemu seria przypadła do gustu. O tym, jaka jest historia ochrzczenia pani komisarz takim a nie innym imieniem i nazwiskiem nic nie wiem, więc nie zaspokoję Twojej ciekawości:)

      Usuń
  5. Po początkowej fascynacji tą serią, nagle zaczęłam podchodzić do niej nieufnie. Jedna z blogerek wskazała w jednej z jej części (nie pamiętam której) elementy, których nie znoszę w powieściach o wsiach, małych miasteczkach, głównie chodzi mi o sztampę w przedstawianiu tych środowisk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na razie ta nieufność jest obca, wsiąkam w opowieść i cieszę się lekturą. Pewnie, że znalazłabym niedociągnięcia (u Lackberg również i nawet o nich wspominałam, ale i tak uwielbiam powieści autorki), ale nie psują mi one przyjemności z lektury, a to jest dla bardzo ważne:)

      Usuń
  6. Mi jeszcze do Puzyńskiej daleko... "nadkomisarz Wojciech Cybulski, który nie jest spokrewniony ze Zbigniewem Cybulskim" :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...