niedziela, 7 lipca 2013

Piękna nasza wieś.

Anna Kamińska
Miastowi. Slow food i aronia losu
Wydawnictwo Trio, 2011


Największą wadą tej książki są czarno-białe fotografie. Jedynie okładka (wyżej przekłamana) jest zielona, słoneczna i sielska. Wewnątrz znajdziemy mnóstwo zdjęć, ale są nijakie, niewyraźne i nawet w najmniejszym stopniu nie oddają piękna miejsc, o których tak ładnie opowiadają bohaterowie tekstów.

Miastowi to zbiór wywiadów, wspomnień, opowieści, które wcześniej przeczytać można było w dodatku Gazety Wyborczej - Wysokie Obcasy czy w Przeglądzie. Dla mnie spotkanie z tymi tekstami było pierwsze i świeże. Wśród "miastowych" tylko jedni okazali się znajomi. Zbiór otwiera bowiem wywiad z Jagodą i Maciejem, którzy od kilku lat prowadzą bloga Chata Magody. Odkrywają uroki bieszczadzkiej wsi, radują się życiem w zgodzie z naturą i w ogóle za miastem nie tęsknią. Nie zwolnili tempa pracy - wiejska egzystencja wydaje się bardziej wymagająca, ale przyjemniej wykonuje się pewne czynności w sielskich okolicznościach przyrody. Jest spokojniej, nikt nie patrzy na ręce, a człowiek wie, że ile włoży, tyle wyjmie.
Każdy kolejny tekst opowiada inną historię, ale punktem stycznym jest potrzeba bycia tam, na wsi, wśród łąk i pól, bez codziennej gonitwy. Początki nigdy nie są łatwe, a problemy, z którymi borykają się bohaterowie, przyziemne. Zazwyczaj przyszli gospodarze kupują stare, wymagające remontu, domy i zaczyna się harówka. Efekty ciężkiej pracy są jednak niezwykle satysfakcjonujące, a później jest tylko lepiej. Agroturystyka kwitnie, czasami trzeba połączyć życie na wsi z pracą w mieście, ale Bieszczady lub Mazury odwdzięczają się ludziom szczerze i pięknie.
Podsumowując, jest sielsko, choć nie brak trudności i potknięć.

Miastowi to również opowieść o miłości, a nawet wielu miłościach. Żeby wspólnie budować, trzeba się kochać na dobre i na złe. Współpraca to podstawa. I jeszcze zaufanie do tego wariata (wariatki), który bardziej namawia, bo ma wizję i wie, że jego plan się powiedzie. Bohaterowie tekstów udowadniają, że warto spełniać marzenia, ale aby się spełniły, czasami trzeba potężnie zaryzykować.

W ogólnym rozrachunku książka wypada dobrze, choć nie wszystkie historie są równie interesujące i nie wszystkie mnie zainteresowały. Sama autorka w wywiadach wypada słabo, zadaje banalne pytania. Dużo lepiej czyta się reportaże, w których Kamińska dociera głębiej i rozwija myśl przewodnią. W Miastowych najważniejsi są ludzie, ich decyzje i emocje z nimi związane. Nie ma opisów wiejskiej przyrody czy rozczulania się nad dziewiczymi terenami, gdzie ludzie żyją prosto i pięknie. Wieś staje się tłem dla ludzkich losów. I dobrze.

10 komentarzy:

  1. Jak to się stało, że nie słyszałam wcześniej o Chacie Magody?

    Mimo wad i tak chętnie przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Chaty Magody trafiłam zupełnie przypadkiem, korzystając z linka z innego bloga, który nie był związany z literaturą. Później nie zaglądałam do Chaty regularnie, ale zapamiętałam ten dom i jego mieszkańców.

      Książce zdecydowanie warto poświęcić czas:)

      Usuń
  2. Chętnie przeczytałabym tę książkę, wierzę, że skoro te historie pojawiały się w Wysokich obcasach, to muszą być dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, najlepsze są reportaże. Wywiady ukazywały się chyba w "Przekroju", ale stuprocentowej pewności nie mam, a nie mogę zerknąć do książki, bo już ją zwróciłam właścicielowi:)

      Usuń
  3. Zdjęcia potrafią umilić lekturę, dlatego szkoda, że w tym przypadku zawodzą... U Pawlikowskiej zawsze są piękne fotografie, które uwielbiam oglądać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio na kiermaszu książek widziałam album ze zdjęciami Pawlikowskiej. Nie kupiłam, bo wolę fotografie okraszone tekstem, ale książka była wspaniale wydana.

      Usuń
  4. Szkoda, że zdjęcia są czarno-białe, to mnie trochę odstrasza od tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale zamysłem autorki była rozmowa czy opowieść o ludziach i to ludzie wysuwają się na pierwszy plan. Co nie zmienia faktu, że jeśli postanowiła do tekstu dołączyć zdjęcia, to fajnie, gdyby były kolorowe.

      Usuń
  5. Ciekawy post, dawno nic w tej tematyce nie pokazywało się w sieci. Widać że tematyka jest dość aktualna i że od razu się o tym mówi i pisze.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...