wtorek, 2 lipca 2013

Pod wpływem.

Marcin Świetlicki
Dwanaście
EMG 2006


Marcin Świetlicki - poeta i wokalista zespołu Świetliki. Powieściopisarz? Naprawdę? A jednak!
Świetlików słuchałam swego czasu namiętnie. Frazy jestem w nastroju nieprzysiadalnym czy po zdjęciu czarnych okularów ten świat przerażający jest tym bardziej powtarzałam jak mantrę. Nie myślałam o Świetlickim jako o pisarzu, dopóki nie wpadł mi w ręce kryminał Dwanaście - pierwsza część mrocznej trylogii o tajemniczym mistrzu. Bohater w dzieciństwie wystąpił w serialu dla młodzieży i ten epizod naznaczył jego życie negatywnie. W mocno dorosłym wieku mistrz nie może przejść ulicą, zasiąść w barze, by nie słyszeć za plecami uwag na swój temat, bo przecież utył i posiwiał. Dziwna sprawa, inni się nie starzeją? Mistrza na tyle przygnębiają uwagi osób trzecich, że patrzy na świat w oparach alkoholu i na trzeźwo ulic nie przemierza.

Mistrz filozofuje, komentuje, obserwuje lokalną społeczność. Przemierza ciemne uliczki Krakowa, dostrzegając więcej i doświadczając pełniej niż tzw. reszta ferajny. Większość życia spędza w knajpie, nad wódeczką, samotnie lub w towarzystwie mniej lub bardziej podejrzanych typów.
Scenariusz podstawowy i oczywisty odsłania historię pewnego śledztwa, wszak mistrz jest prywatnym detektywem i dostał zlecenie odnalezienia panny Patrycji, która z niewiadomych powodów do naszego bohatera mówi "tato". Ponadto, owa panna sprawia, że ożywają duchy z przeszłości, że fakty, które powinny spokojnie leżeć w czeluściach pamięci, zaczynają straszyć po nocach. I już nie wiadomo, co jest prawdą, co zmyśleniem.

Świetlicki nie napisał typowego kryminału. Historia toczy się sama, a pisarz co chwilę mami czytelnika filozoficznymi dysputami lub przemyśleniami, zdarzeniami na pograniczu jawy i snu, a może pijackiego amoku. Świetlicki poetyzuje i nieustannie upija swego bohatera, by ten za wiele nie wydedukował, by śledztwo nie toczyło się prostym i oczywistym torem. Właściwie mistrz zupełnie przypadkowo został wmieszany w intrygę, której nie rozumie i ta intryga sama się rozwiąże, i morderca się znajdzie (bo i zabójstwo odnajdziemy w scenariuszu).

Jest cynicznie. Nieco depresyjnie. Mrocznie. Pijacko. Onirycznie.
Dobrze jest. Na płaszczyźnie literackiej.

10 komentarzy:

  1. Podoba mi się to, co napisano na końcu recenzji.
    Ale okładka mnie nieco przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka może i nie należy do najciekawszych, ale mnie nie przeraża:) Lektury się nie bój, choć to specyficzny kryminał i z pewnością nie trafia w każde gusta. Zresztą, nie jestem pewna czy dobrą klasyfikacją jest wrzucanie tej książki do worka z napisem "kryminał".

      Usuń
  2. Lubię bardzo, ale to już wiesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem:) Pozostałe części mają podobny klimat? W miejskiej bibliotece dostępne jest tylko "Trzynaście".
      Jestem ciekawa nowego zbioru wierszy "Jeden" - zbiera świetne recenzje.

      Usuń
    2. Szczerze pisząc najmiej mi się podobało "13" - bo to wtedy Mistrz wyjeżdża do W-wy? "11" - bardzo:) A "Jeden" miałam nawet w rękach, ale jakoś do poezji mi nie po drodze ostatnio, czekam na właciściwy nastrój.

      Usuń
    3. Mnie zazwyczaj nie po drodze do poezji (zdecydowanie wolę prozę), ale są takie nazwiska, których jestem ciekawa. Niewiele ich, a większość już nic nowego nie napisze.

      Usuń
  3. O kurcze, wiesz, że pojęcia nie miałam, że Świetlicki jest wokalistą Świetlików? Szok. =D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odwrotnie - przez długi czas Świetlicki był dla mnie tylko (i aż) wokalistą Świetlików:)

      Usuń
  4. Uwielbiam jego wiersze i szykuje się na najnowszy tomik.
    Proza mi obca, może nie chcę przesycać się.
    A Świetliki swego czasu - słuchane do zdarcia - zwłaszcza "Ogród koncentracyjny". I Twoje słowa o nich jak moje!!! Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...