Sylvain Tesson
W syberyjskich lasach
Noir Sur Blanc, 2012
Wszystko, co zostaje z mojego życia to notatki. Piszę dziennik, by wspomóc pamięć. Jeśli nie prowadzi się rejestru faktów i czynności - po co żyć: godziny upływają, każdy dzień zaciera i triumfuje nicość (...) Prowadzę ewidencję mijających godzin. Pisanie dziennika zapładnia egzystencję. Codzienne spotkanie z białą kartką zmusza do zwracania baczniejszej uwagi na wydarzenia dnia, zachęca, żeby lepiej słuchać, głębiej myśleć, patrzeć intensywniej. Głupio byłoby nie mieć nic do zapisania w notesie wieczorem.
Dziennik, prowadzony przez francuskiego podróżnika Sylvaina Tessona, to zapis wrażeń z pobytu w chacie nad jeziorem Bajkał. Samotne sześć miesięcy, kontemplowanie ciszy i natury, spotkanie z samym sobą, oderwanie od cywilizacji. Spełnienie tlącego się od dawna marzenia, w towarzystwie skrupulatnie wybranych książek i wódki. Pół roku pustelniczego życia, które pozwala na zajrzenie w głąb siebie, na przemyślenia dotyczące wiary, cywilizacji, przyrody, na godzinne patrzenie się przez okno, na spokojne wypicie herbaty.
Czyta się opowieść Tessona z ołówkiem w dłoni, myśląc o zmianie własnego życia, o chwili ciszy na łonie natury, o ucieczce od codzienności.
Dziennik francuskiego pisarza budzi tęsknotę za prostotą, o której lata temu pisał David Thoreau. Impulsem do zamieszkania w drewnianej chacie, z dala od osad ludzkich, bez prądu, bez telewizora, bez łazienki były dla Tessona Źdźbła trawy Walta Whitmana. Pięć lat wcześniej czytał tę książkę i twierdzi, że ta lektura zaprowadziła go do syberyjskiej chatki. Niebezpiecznie jest otwierać książki, jak pisze autor. Jednak tylko takie książki są wartościowe, te niebezpieczne właśnie, które zmuszają do myślenia, do refleksji, do zmiany.
Dopełnieniem dziennika W syberyjskich lasach jest film dokumentalny Sześć miesięcy nad Bajkałem, nakręcony przez autora.
