Sonia Raduńska
Solo
Dobra Literatura, 2011
Najpierw były felietony w Zwierciadle, od których rozpoczynałam czytanie swego wówczas ulubionego czasopisma. Później pojawiły się Białe zeszyty, po nich Kartki z białego zeszytu. Lekturę Solo odkładałam. Wiedziałam, że to, być może, moje ostatnie spotkanie z osobistymi zapiskami Sonii Raduńskiej.
Potrzebowałam wkroczyć ponownie do świata wrażliwości, uważności, duchowości i mądrości. Sonia jest taka moja, bliska i znajoma, choć nasze drogi nigdy się nie przecięły. I mniej we mnie wiary w siły nadprzyrodzone, w obecność stwórcy, ale to nie przeszkadza zachwycać się słowami, kreślonymi przez autorkę i nie przeszkadza zgadzać się z jej postrzeganiem świata.
Po lekturze Solo czuję niedosyt. Chcę więcej. Nie ma więcej, przeczytałam wszystko. Sięgam więc po naszych ulubionych autorów. Sonia wielokrotnie wymienia nazwiska, które i mnie są bliskie. Jeanette Winterson, Anais Nin, Susan Sontag, Ryszard Kapuściński, Anne Fadiman, Wisława Szymborska...
Autorka pisze: Doświadczam poruszenia serca, gdy dowiaduję się, że ktoś dla mnie ważny i bliski przeczytał tę samą książkę i podobnie do mnie - nie przeszedł obok niej obojętnie. W ostatnim Lapidarium Ryszard Kapuściński cytuje fragment O sztuce Jeanette Winterson i staje mi się jeszcze bliższy.
O sztuce. Eseje o ekstazie i zuchwalstwie to książka świetna, bardzo dla mnie ważna, wciąż poszukiwana, bo czytałam egzemplarz biblioteczny i czekam na wznowienie.
Czytając Sonię zatrzymuję się nad słowami. Myślę. Kartkuję Lapidarium III. Myślę o Stachurze, jakoś zapomnianym, a kiedyś bardzo bliskim.
Czy mogę żyć lepiej? Pisać nie dlatego, że chce mi się lub nie, ale dlatego, że być może więcej widzę, słyszę, rozumiem lub czuję i umiem się tym dzielić. Pisać, szczędząc słów. Wydobywać treści. Nie czytać tego, co nie porusza do żywego mięsa treścią lub pięknem. Wreszcie konsumować uważniej, dzielić się tym, co mam z tymi, którym brakuje. Siadać w ciszy każdego dnia. Nasłuchiwać. Nie ogłuszać się niczym. Karmić odwagę. Doceniać dobro, miłość. Zamiast czekać tam, gdzie niedoczekanie, szanować to, co przychodzi. Dziękować. Budzić się z rutyny tym, co nowe, inne. Niekiedy, choćby niekiedy, wybierać trudniejsze.
(Zdania pisane kursywą są cytatami z książki Solo Sonii Raduńskiej)