Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo morskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo morskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 listopada 2013

Przyślę Panu list i klucz, czyli cytat z "Wesela".

Maria Pruszkowska
Przyślę Panu list i klucz
Wydawnictwo Morskie, 1962


Wiele lat bezskutecznie szukałam tej książki. Okazało się, że od dawna "przebywała" w magazynie pewnej biblioteki, o której, w swych poszukiwaniach, zapomniałam. Dostępna od zaraz. Zaraz więc przyniesiona została do domu.
Rozlatujący się egzemplarz powieści Marii Pruszkowskiej otworzyłam wieczorem, gdy cały dom już spał. Moje oczekiwania były ogromne. Po tylu latach, nareszcie, trzymam w dłoni TĘ książkę. Będę ją czytała, poznawała i, jak wielu innych moli książkowych, zachwycała się atmosferą zaczytanego domu, w którym dorastają dwie dziewczynki. Bałam się, a jakże! Mogło się okazać, że książka jest całkiem przeciętna, banalna, że mnie nie zauroczy i okaże się, że niepotrzebnie przez tyle lat czekałam na spotkanie z powieścią. Jednak, na szczęście, początek historii zapowiadał to, czego oczekiwałam...

Istotą życia ojca były książki. Ojciec czytał ciągle. Czytał przy jedzeniu, czytał w pociągu i w tramwaju, i na przystanku. Czytał po południu w fotelu, wieczorem w łóżku (s.5)

Narratorką w powieści jest Zofia. Ona i jej siostra, Alina, uważają ojca za człowieka nadzwyczajnego. Ku rozpaczy swej matki obie dziewczynki kochają książki tak jak ojciec, traktując wszelkie inne zajęcia i obowiązki (np. szkołę) jako mało istotne sprawy, które należy "zaliczyć", by oddać się swemu zamiłowaniu. Alina powtarza klasę, Zosia "odwala" maturę. W konsekwencji dom przypomina czytelnię, a matka wobec takiego stanu rzeczy, poddaje się.

Po wielu latach walk z książkami i o książki sprawdziło się jednak na naszej Matce przysłowie: "Kto z kim przestaje, takim się staje" (s.14)

Powieść Pruszkowskiej nie jest wybitnym dziełem literackim. To całkiem zwyczajna historia, która opisuje codzienne życiowe zmagania dorastających dziewcząt. To, co odróżnia ją od innych tego typu opowieści, to nieprzeciętny dom, w którym królują Dickens, Żeromski, Curwood, Słowacki, London, a siedmioletnie dziecko czyta Pana Wołodyjowskiego. Istotna jest tu również rola narratora, a właściwie narratorki. Zosia to inteligentna, spostrzegawcza dziewczyna, która ma ogromny dystans do własnej osoby i nie sposób jej nie polubić. Podobnie jak nie sposób nie uśmiechnąć się, słuchając ojca, który nigdy swym dzieciom nie zabraniał lektury, a przede wszystkim nie brał pod uwagę tego, czy dana książka to odpowiedni wybór dla jego nastoletniej córki. Jego oryginalne podejście skutkowało częstymi wizytami w szkole, ponieważ np. trzynastoletnia Zofia poleciła swej koleżance Dzieje grzechu Żeromskiego; matka owej koleżanki natychmiast poskarżyła się dyrektorowi; z Zosi przy tej okazji wyszła zgnilizna moralna, a ojciec "załatwił" sprawę, wykorzystując swój wdzięk i poszedł z córką na wagary.

Książka jest urocza. Momentami bawi. Bohaterowie przerzucają się cytatami z ulubionych książek, a dorastające dziewczęta często, zamiast żyć własnym życiem, odtwarzają scenki z udziałem swych ukochanych bohaterów literackich.
Przyślę Panu list i klucz to wspaniała książka o książkach, o życiu z książkami, o zatraceniu się w lekturze tak wielkim, że przez trzy dni zapomina się o jedzeniu (Zosia podczas czytania Przeminęło z wiatrem Mitchell) albo rozpacza nad losem Stefci Rudeckiej (Trędowata Mniszkówny, wielokrotnie czytana przez młodszą córkę).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...